Ze wszystkich dni w roku ojciec wybrał sobie moje urodziny, by zakomunikować (z pełną powagą, świadomością czynu i naocznymi świadkami), że jestem gruba.

Od niedzieli nie miałam nic porządnego w ustach. Ssie mnie i brzuch burczy niczym wygłodniałe hieny z króla lwa. Po szaleńczym pedałowaniu na rowerze mam nogi jak z waty a po przedawkowaniu brzuszków chodzę tylko w butach, których nie trzeba wiązać. Mam za swoje. Tu i teraz wypowiadam wojnę wałeczkom!

Pocieszający jest fakt, że moja emigrantka właśnie sunie samolotem przez Bałtyk i już jutro wieczorem zaczynamy wakacje przez duże „w”. Także pierwszy raz w życiu 1 września mnie nie rusza.

Czy ktoś wie, ile kalorii ma wino? (sama boję się sprawdzić)
Name:

Komentarze:

02.09.2009, 18:46 ::
tea
będzie dobrze. a ojcem się nie przejmuj.

może po prostu twoja podświadomość przeczuwa? i właśnie dlatego ludziom śnią się koszmary - na ogół chętniej tłumią negatywne emocje.

emigrantka?
ja mam odwrotnie, ale to szczegół.
pozdrawiam
Kaja

01.09.2009, 19:59 ::
tequsia
co się ojcem przejmujesz. ważne byś sama się ze sobą dobrze czuła.

takie pełne nacieszanie musi jeszcze poczekać:>

01.09.2009, 19:24 ::
adi
akurat w tym przypadku słomiany zapał jak najlepiej widziany jest ;)

01.09.2009, 19:16 ::
adi
nie można tak wszystkiego na kalorie przeliczać, bo tylko zwariować od tego można :P

01.09.2009, 18:52 ::
serduszko
wino nie tuczy.
pod warunkiem, że jest wytrawne. ew. półwytrawne.