W głowie mam tylko pielgrzymki słów i nerwowe migracje myśli. Nie potrafię z morza tego bełkotu wyłonić czegokolwiek z sensem. Zasypiam z trudem nad ranem, strach wychodzi mi nosem a wszechobecne czarno widzenie jest straszniejsze niż Buka.
Za bardzo to wszystko przeżuwam.
9 dni.


Tak, czy siak najbardziej uszczęśliwia mnie myśl o małym dzieciaczku, który rośnie i pozuje na usg ze swoją dziesięciotygodniową stópką na nosie. Będzie złośnikiem jak jego dumna matka chrzestna. No.. to chyba będę miała do kogo wracać :zaciesz:.
Name:

Komentarze:

24.09.2009, 20:37 ::
asz
piękny... bo z Nim.

20.09.2009, 00:21 ::
doma
zazdroszczę Ci tego dzieciaczka jak cholera. Dziś marzyłam o tym by i mnie dane było zostać znów ciocią.
Cóż szkoda.

19.09.2009, 19:11 ::
kal-amburka
No nie bój się, przecież powszechnie wiadomo, że odważni ludzie się nie boją.

O wszyscy święci, przez dobrą chwilę myslałam, że jesteś w stanie błogosławionym... (!) ;)

--

Ach, mail... Wstydzę się potwornie i moja wrodzona SKROMNOTA nie pozwala mi na takie zuchwalstwo. Może przy innej okazji ^^