.
11.11.2009 : 22:04
a Ty? (1)

zmieniam się. codziennie, od ponad miesiąca.
i jest coraz piękniej.

A.





ciotka.
18.09.2009 : 23:29
a Ty? (3)

W głowie mam tylko pielgrzymki słów i nerwowe migracje myśli. Nie potrafię z morza tego bełkotu wyłonić czegokolwiek z sensem. Zasypiam z trudem nad ranem, strach wychodzi mi nosem a wszechobecne czarno widzenie jest straszniejsze niż Buka.
Za bardzo to wszystko przeżuwam.
9 dni.


Tak, czy siak najbardziej uszczęśliwia mnie myśl o małym dzieciaczku, który rośnie i pozuje na usg ze swoją dziesięciotygodniową stópką na nosie. Będzie złośnikiem jak jego dumna matka chrzestna. No.. to chyba będę miała do kogo wracać :zaciesz:.


A.






06.09.2009 : 22:50
a Ty? (3)

egzystowałam sobie dzisiaj wraz z moimi dreszczami
i trzaskającymi szczękami w piżamie, pod kocem i kołdrą. dogadzałam sobie wielką dolewką cytrynowej herbaty.
szumi mi w gorącej głowie i generalnie wmawiam sobie, że jeszcze złapię trochę słońca.

poza tym nie lubię się zawieść na człowiekach. niestety wcinam owe zawody jak chleb powszedni i niecierpliwie czekam na mdłości.

odmeldowuję się, zamykam płachty powiek i przenoszę się do mojej idealnej krainy utopijnej, gdzie kawa nie powoduje paraliżującego skurczu żołądka.

no, to czuwaj.

dopisano 7.09 g 12:30
jest i słońce! lepiej mi.



A.





sielanka
01.09.2009 : 18:35
a Ty? (5)

Ze wszystkich dni w roku ojciec wybrał sobie moje urodziny, by zakomunikować (z pełną powagą, świadomością czynu i naocznymi świadkami), że jestem gruba.

Od niedzieli nie miałam nic porządnego w ustach. Ssie mnie i brzuch burczy niczym wygłodniałe hieny z króla lwa. Po szaleńczym pedałowaniu na rowerze mam nogi jak z waty a po przedawkowaniu brzuszków chodzę tylko w butach, których nie trzeba wiązać. Mam za swoje. Tu i teraz wypowiadam wojnę wałeczkom!

Pocieszający jest fakt, że moja emigrantka właśnie sunie samolotem przez Bałtyk i już jutro wieczorem zaczynamy wakacje przez duże „w”. Także pierwszy raz w życiu 1 września mnie nie rusza.

Czy ktoś wie, ile kalorii ma wino? (sama boję się sprawdzić)


A.





jestem spalona.
27.08.2009 : 23:03
a Ty? (10)

moja rodzina myśli, że rozbieram się obcym ludziom w internecie! nosz, jeszcze mi tego brakowało! po kolei..

zaczęło się od tego, że w środku nocy gadugadu zaczęło mi dzwonić jak telefon. potem niebieskie światełko oznajmiło mi, że kamerkę włączono. wpadłam w panikę, gdyż
w rozmemłanej piżamie, z maseczką i wysoko spiętymi włosami nie chciałabym się pokazać nikomu, nawet człowiekowi który wie o mnie wszystko i właśnie w tamtym momencie spokój mój chciał zmącić rozmową wideo. nawet nie wiem kiedy uciekłam sprzed monitora, krzycząc "spadaj zboczeńcu!".
wszystko działo się błyskawicznie, nawet nie pamiętam kiedy zamknęłam laptopa z nadzieją, że ten irytujący dźwięk dzwonienia i niebieskie światło znikną. niestety, nic takiego nie miało miejsca. musiałam coś szybko zrobić. błyskawicznie maseczkę wytarłam w piżamę,
w momencie gdy wciskałam się w czarną bluzkę ojciec mój wkroczył do pokoju gdyż słyszał Ci on krzyki. moje inteligentniejsze ja kazało mi krzyknąć "nie wchodź jestem goła". reszty chyba nie muszę już tłumaczyć.

tak oto mój pierwszy raz z cudem techniki o który nigdy nie prosiłam przeszedł do historii. a wścibską kamerkę bezczelnie zaklejam żółtą samoprzylepną karteczką z uśmiechem namalowanym markerem.

ufff :).


p.s. lubuję się ostatnio w drzewach, serio.

A.





lubię pisać wi-ry-tualnie
25.08.2009 : 21:29
a Ty? (3)

jestem pewna, iż oczekiwanie jest życiem. a raczej całe życie jest oczekiwaniem. zawsze na coś czekamy. świadomie bądź mniej. czekać, muszę czekać. i nie ma innego wyjścia choćbym błagała, tupała nogami, skakała. gorycz oczekiwania polega na tym, że tracimy dni. cenne chwile toną gdzieś w myślach o celu, tym osiągalnym. gdy czegoś potrzebujemy czekamy na zaspokojenie tej potrzeby. poproszę więc o instrukcję obchodzenia się z nadzieją .

z ostatnich doniesień nadmienię, że bawiąc się gipsem zagipsowałam sobie dwa palce, grzecznie poczekałam aż gips stwardnieje.. i pełna paniki poszłam szukać ratunku wśród roześmianych ludzi.

p.s. czuję się jak Ci wszyscy pisarczykowie z tych mniej lub bardziej durnych filmów jako, że nowiuchny laptop grzeje mnie w uda. szkoda, że w takiej pozycji nie posiadam tej filmowej ponętności ;).


A.